Strona główna

Rozdział I

Nowe Państwo 1900–1905

Kristiania (obecnie Oslo), 27 listopada 1905. Zaprzysiężenie króla Haakona VII w siedzibie Stortingu (parlamentu norweskiego) po rozwiązaniu unii ze Szwecją. Fot. Severin Worm-Petersen/Norsk Teknisk Museum

Nowe Państwo. 1900–1905 Info
Przełom XIX i XX wieku to dla Norwegii lata trudne, ale też zapowiedź wielkiej zmiany. U progu nowego stulecia kraj od 85 lat jest w unii personalnej ze Szwecją. Jednak stosunki między oboma państwami dawno nie były tak napięte. Na linii Oslo–Sztokholm iskrzy, ponieważ Szwedzi obawiają się rosnącej konkurencyjności sąsiada na rynku międzynarodowym i w efekcie coraz bardziej zdecydowanego dążenia Norwegów do pełnego uniezależnienia się od „starszego brata”. Nie mniejszą rolę odgrywa rosnąca w Norwegii świadomość narodowa stymulowana przez efekty modernizacji państwa, odważne reformy instytucjonalne i narodowo-romantyczną twórczość ludzi kultury.

Migawki z dzieciństwa

Einar Gerhardsen

Król norweski Haakon VII z królową Maud i ich synem, księciem Olafem. Fot. Library of Congress
Król norweski Haakon VII z królową Maud i ich synem, księciem Olafem.Fot. Library of Congress

To był rok 1905. Ojciec został powołany do wojska i miał iść na wojnę. Dostał przydział do twierdzy Kongsvinger, na granicy ze Szwecją. Wczesnym rankiem pewnego zimnego jesiennego dnia odjechał pociągiem z Dworca Wschodniego. Towarzyszyłem matce, która poszła go odprowadzić. Na dworcu było mnóstwo ludzi stojących wzdłuż wagonów. Odjeżdżający dorośli mężczyźni wchodzili stopniowo do pociągu i zaraz potem wychylali się przez okno w przedziale. Na peronach zostawały młode kobiety i dzieci. Wszyscy zachowywali powagę, ale nie widziałem, żeby ktoś płakał. Pożegnaliśmy się prostym uściskiem dłoni. Kiedy długi pociąg ruszył, machano do siebie – na norweską modłę – dyskretnie. Potem eszelon zniknął, a kobiety i dzieci w ciszy rozeszły się do swoich spraw.

Wszyscy ci, którzy odjechali, wrócili. Nie doszło do wojny, nie było poległych. Natomiast było referendum na temat monarchii bądź republiki. Monarchia zwyciężyła przeważającą większością głosów. Nadszedł wybór Króla i wielkie święto, kiedy nowy monarcha zjechał. Ojciec głosował za republiką, a ja naturalnie przyjąłem, że jego zdanie jest słuszne.

Moje republikańskie przekonania nie były jednak zbyt ugruntowane, tego dnia bowiem, kiedy do miasta przyjechał Król, nagle znalazłem się na placu przed królewskim pałacem razem z tysiącami wiwatujących ludzi. Szczególnie głośno rozległy się wiwaty, kiedy Król z Królową pojawili się na pałacowym balkonie. Czułem się dość niepozorny w otoczeniu tych wszystkich ludzi dużo wyższych ode mnie. Niemniej tego wieczoru należałem do tych wielu, którzy brali udział w powitaniu Króla.

Potem powlokłem się samotnie do domu na Hammersborgu. Nie pamiętam, o czym wtedy myślałem. Jednego jestem pewien – nie śniłem nawet, że pewnego dnia w dalekiej przyszłości zasiądę w radzie tego Króla.

(Przełożyła Maria Gołębiewska-Bijak)