Strona główna

Rozdział V

Ku dobrobytowi 1959–1979

Einar Gerhardsen (po prawej) – trzykrotny premier Norwegii, przewodniczący Partii Pracy, określany przydomkiem „ojciec narodu”, inspirator państwa socjalnego – podczas wizyty w Honningsvåg, 22 sierpnia 1947, związanej z powojenną odbudową miast w zniszczonej w czasie II wojny światowej krainie Finnmark. Fot. Andreas Vodahl/Norsk Teknisk Museum

Ku dobrobytowi. 1959–1979 Info
U progu lat 60. Norwegia zaczyna zbierać pierwsze owoce socjaldemokratycznych reform. Wynagrodzenia pracowników są już niemal dwukrotnie wyższe, a konsumpcja trzykrotnie większa niż przed wojną, wzrasta pozycja kobiet, które zaczynają walczyć o swoje prawa. Norweskie społeczeństwo osiąga poziom dobrobytu. Sukces Norwegii do dziś przypisywany jest Partii Pracy i wywodzącemu się z niej premierowi Einarowi Gerhardsenowi.
Nowe oblicze społeczne nie unika jednak krytyki. Pod koniec lat 60. zaczęto dostrzegać, że dobrobyt nie obejmuje wszystkich (w tym najbiedniejszych, starszych, ludzi z marginesu oraz Samów), podział dóbr jest niesprawiedliwy, a jego koszty wysokie. Lata 70. zapisują się w pamięci Norwegów jako czas społecznych niepokojów i protestów, w tym związanych z ewentualnym włączeniem Norwegii do struktur europejskich, a także z ochroną przyrody, zagrożonej szybką industrializacją. głośna akcja w Eikesdal przeciwko budowie elektrowni wodnej, mającej czerpać wodę z jednego z najwyższych wodospadów świata – Mardalsfossen, jest też pierwszym przypadkiem nieposłuszeństwa obywatelskiego w sprawie ekologii.

Ekopolityka

Finn Alnæs

Image
Policja usuwa protestujących przeciwko budowie elektrowni wodnej w Eikesdal, 27 sierpnia 1970. Fot. Leif Magne Flemmen

Pierwsze namioty rozbito w niedzielę, 26 lipca 1970. Następnego dnia pracownicy budowy napotykają plakaty następującej treści: „Zaprzestać prac budowlanych do końca sprawy sądowej”, „Zaprzestać prac. Mardøla nadal ma płynąć do Eikesdalen”, „Stop. (Dotyczy tylko maszyn budowlanych)”. Obozowicze mówią robotnikom, że akcja nie jest wymierzona przeciwko nim, nikt nie nosi się z zamiarem uszkodzenia maszyn czy innego wyposażenia, a cała akcja ma charakter non-violence.

Wkrótce pojawia się duża gromada ludzi, która rozchodzi się w obie strony, otaczając obóz półkolem. Przez chwilę wydaje się, że przybyli chcą okrążyć obóz obrońców przyrody. Widok tłumu jest imponujący, cała rzecz przebiega nadal w sposób zdyscyplinowany, liderzy mają kontrolę nad wszystkim, co się dzieje. W stronę obozu obraca się pięć plakatów, które pokazują, jak zniekształcony obraz grupy mają mieszkańcy Rauma: „Hipisi do domu – jeśli jakiś macie!”, „Zamiećcie pod swoimi drzwiami!”, „Spróbujcie czegoś nowego – może pracy?”.

Panuje nastrój podniecenia, niektórzy doskoczyli już do namiotów i w kilku miejscach odwiązują linki. Obozowi dano wcześniej dwugodzinny termin na odpowiedź, w międzyczasie ludzie z Rauma mieli się wycofać – teraz głośno i dużą grupą domagają się odpowiedzi w ciągu pół godziny. Trudno jest zapanować nad tłumem, nastrój jest drażliwy, bliski rozłamu.

(Przełożyła Dorota Polska)